
Wielkanoc to czas zwycięstwa życia nad śmiercią i nadziei nad beznadzieją. To przesłanie stało się namacalne w poranek Zmartwychwstania Pańskiego, gdy drzwi domu kardynała Konrada Krajewskiego otworzyły się szeroko dla najbardziej potrzebujących.

Wspólny stół, wspólna radość
Na świątecznym stole, przy którym zasiedli goście wraz z łódzkimi pasterzami, nie zabrakło tradycyjnych potraw: żurku z jajkiem, wędlin, sałatek, śledzi i wielkanocnych bab. Jednak to nie menu było najważniejsze, a atmosfera autentycznej bliskości.
Kardynał Krajewski, znany ze swojego oddania ubogim, wielokrotnie podkreśla, że Ewangelia dzieje się „tu i teraz”, a miłość chrześcijańska musi być konkretna. Spotkanie w domu biskupim było wyrazem właśnie takiej postawy – pokazaniem osobom w kryzysie, że są ważną częścią wspólnoty Kościoła i mają swoje miejsce przy najważniejszym stole.

Gest, który idzie dalej
Spotkanie nie zakończyło się jedynie na wspólnym posiłku. Wyjątkowym i poruszającym gestem był moment po śniadaniu, kiedy to kardynał Konrad wraz z biskupami osobiście wsiedli do samochodów, by odwieźć swoich gości do ich domów i placówek.
Dla wielu podopiecznych Sióstr Matki Teresy z Kalkuty był to moment przywracania godności. Bycie ugoszczonym w domu biskupa i wspólne świętowanie to sygnał, że nikt nie jest zapomniany.
Galilea codzienności
To wydarzenie wpisuje się w przesłanie, jakie kardynał Krajewski kierował do łodzian podczas tegorocznych świąt: aby zanieść Zmartwychwstałego do „Galilei naszej codzienności”.
– To my mamy zanieść Zmartwychwstałego tam, gdzie każdy potrzebuje być podniesiony. Nie przez słowa, ale przez logikę naszego życia i nasze wybory – mówił kardynał.
Śniadanie z podopiecznymi sióstr Misjonarek Miłości było właśnie takim „wyborem” – praktycznym świadectwem, że w Łodzi nikt nie musi być sam, a miłosierdzie nie zna barier.
Źródło informacji: Archidiecezja Łódzka / BC


